-Będę za chwilę-głos
mojej przybranej ,starszej siostry rozbrzmiał w moim telefonie.
-Czekam-odpowiedziałam niecierpliwym głosem sięgając po
torbę na górnej półce w moim pokoju.
Dzisiaj nocuję u niej i obiecała ,że zabierze mnie na
imprezę w klubie blisko niebezpiecznej dzielnicy Bronxu. Obiecała ,że nie jest
tak całkiem ostro jak na tych imprezach tam ,ale dużo lepiej niż na
Manhattanie. Zawsze zabierała mnie po kryjomu do różnych klubów. Udawałyśmy
przed moją mamą ,że będziemy spędzać noc na oglądaniu filmów ,czy coś w tym
stylu. Może raz nam się zdarzyło. Głupio się czułam okłamując mamę ,ale
kochałam tańczyć. W szkole miałam grupkę dziewczyn z ,którymi tańczyłyśmy po
lekcjach. Niektórzy z nich tańczyli Hip-hop’owo inni tańce poważne ,ale zawsze
bawiliśmy się świetnie. Często braliśmy udział w różnych konkursach i bardzo
często udawało nam się wygrywać. Byliśmy naprawdę dobrzy. Ja tańczyłam różnego
typu ,oprócz poważnych. Nie kręciło mnie to. Wolałam robić salta w tył ,niż
uważać ,żeby nie nadepnąć koniuszkiem szpilka na partnera.
Spakowałam wszystkie potrzebne kosmetyki i ubrania na jutro
,no i oczywiście na imprezę. Viktoria wspominała ,że raczej nie ubierają się
tam w sukienki ,co mi odpowiadało ,bo kiedy tańczę nie lubię cały czas
sprawdzać ,czy nie podwinęła mi się sukienka. Wzięłam bardzo krótkie ,dżinsowe
spodenki z podwyższonym stanem ,krótką bluzkę i
niskie białe Conversy. Na wszelki wypadek na drogę ubrałam dresy ,żeby
mam nie dowiedziała się przypadkiem o
naszych planach. Co nam się już zdarzyło. Nie było za ciekawie. Do torby
włożyłam skórzaną kurtkę ,a na mój t-shirt założyłam czarną bluzę z napisem
VANS. Sprawdziłam czy wszystko mam i zbiegłam po schodach na dół słysząc dzwonek
do drzwi.
-Pa mamo ,pa tato! –krzyknęłam otwierając drzwi.
Oczywiście nie raczyli odpowiedzieć ,bo mama pracowała nad
wnętrzem jej klientów ,a tata robił coś ‘cholernie’ -jak dla niego-ważnego
,przez co rzadko kiedy miał czas dla mnie i dla mojego rodzeństwa ,czyli
Danielle mojej trzynastoletniej ,a zarazem młodszej siostry i dla mnie.
Viktoria była jego córką z innego związku.
Otwierając drzwi ujrzałam Viki ,która patrzyła na mnie z
wytrzeszczonymi oczami.
-Chcesz ,żeby moja mama znowu się dowiedziała? –zapytałam zamykając
wcześniej drzwi ,ale mimo to szeptałam na wypadek jakby ktoś miał nas usłyszeć.
-No tak-westchnęła i dodała- przebierzesz się i umalujesz u
mnie w domu.
Skinęłam i weszłam do jej czarnego Mercedesa. Jej mama
wyszła bogato za mąż ,przez co Viktoria mieszka już sama i ma wszystko co
zapragnie.
-Podekscytowana? Jeszcze nigdy nie byłaś na takiej imprezie!
Gwarantuję Ci-w jej głosie można było wyczuć wyraźną ekscytację.
-Tak w ogóle skąd znasz tamto miejsce? –zapytałam ciekawa.
-Chłopak Angeli ostatnio nas tam zabrał. Mieszkał kiedyś na
Bronxie i ma tam kolegów ,którzy polecili mu ten klub-zaczęła się tłumaczyć.
Angela to brązowo włosa ,miła dziewczyna. Nie umiem nic
innego o niej powiedzieć ,ie znam jej zbyt dobrze.
-No i przede wszystkim ,wiesz jakie tam są ciacha! –krzyknęła
podekscytowana jeszcze bardziej ,zatrzymując się na czerwonym świetle.
-Czyli nie rozpaczasz po Ryanie?
Ryan to jej były chłopak ,który ją zdradził z jakąś tlenioną
blondyną ,a wydawał się taki miły i grzeczny. Siedziałam nocami i tygodniami u
Viki ,żeby ją pocieszać. Ostatni raz miesiąc temu. Nie sądziłam ,że jej
przejdzie.
**
Kiedy weszłyśmy do jej mieszkania od razu poszłam w stronę
łazienki ,a ona ze mną ,żeby pomóc mi się przygotować i przy okazji musiała
sama się umalować i ubrać.
Nałożyłam tylko eyelinerem kreski na oczy i przejechałam je
tuszem do rzęs ,a moja usta pokryłam mocno neonową różową szminką ,co spowodowało
,że oczy Viki wyleciały prawie z orbit.
Nałożyłam wcześniej przyszykowane ubrania i czekałam ,aż
moja siostra skończy.
-Wow-wyrwało mi się kiedy weszła do pokoju ,w którym
siedziałam i stukałam w mojego iPhona sprawdzając Twittera- dzisiaj wszyscy
chłopacy będą twoi ,stara!
Była podobnie ubrana do mnie ,ale wyglądała zgrabniej ,bo
była wyższa. Dawno nie widziałam jej tak seksownej. O ile w ogóle widziałam.
-Będziemy musiały się podzielić-powiedziała z przekonaniem i
wybuchnęła śmiechem chwytając za kluczyki i jej iPhona ze słodkim etui w
kształcie pingwinka.
Weszłyśmy szybko do widny ,od razu po tym jak Viki zamknęła drzwi
od jej mieszkania.
Całą drogę jechałyśmy podekscytowane ,a moim brzuchu było
pełna radośnie latającym motyli. Moje ręce pociły się ze zdenerwowania i
podniecenia. Czułam ,że ta noc będzie niezapomniana. Moje nogi i reszta ciała
,aż rwała się do tańca słysząc rytmiczne piosenki w radiu.
-Będziesz się mogła wykazać-zaczęła- są tam takie bitwy na
taniec.
-Serio? –zapiszczałam podekscytowana –zmieciemy ich!
Kiedy jeszcze Viktoria nie chodziła na studia ,tańczyłyśmy
razem. Byłyśmy najlepsze z całej grupy. Pomimo ,że Viktoria nie ma czasu to w
domu często tańczy ,z tego co mi opowiadała. Pamiętam nasz wspaniały układ ,z
którym wygrywałyśmy każdy konkurs. Nikt
z naszej grupy nie umiał go powtórzyć ,bo był naprawdę trudny ,ale niesamowity.
Byłam ciekawa ,czy Viki zrobi jeszcze salto do tyłu. Ja w sumie też dawno nie
robiłam ,ale muszę dać rade i zobaczyć tych wszystkich czarnych patrzących na
dwie białe dziewczyny ,które wymiatają ich z parkietu. Kolejne stado motyli
wybuchnęło w moim brzuchu ,myśląc o tym jak będzie wspaniale tego wieczoru i
nocy.
-Jesteśmy na miejscu-oznajmiła Vika wyrywając mnie z
rozmyśleń ,a na jej twarzy pojawił się ogromny uśmiech i po zostawieniu naszych
kurtek wyszłyśmy z samochodu.
Z wielkiego budynku było słychać głośną muzykę ,a wszyscy
,którzy stali przed nim gwizdali do nas i coś krzyczeli ,ale nie byłam w stanie
zinterpretować co dokładnie ,bo byłam tak podekscytowana. Tak jak mnie
ostrzegła Viki ,wszyscy byli czarni. Bynajmniej tak wydawało mi się w świetle księżyca
i ulicznych lamp. Dziewczyny były bardzo skąpo ubrane ,a chłopacy jak raperzy
,czy jak coś takiego. Wyglądało tu zupełnie jak w filmach przez co przeszedł
mnie lekki dreszcz ,ale nie bałam się. Wręcz pragnęłam tam wejść i zacząć
tańczyć.
Przed wejściem nie stał nikt kto wyglądał bym ja ochroniarz
i wszyscy wchodzili bez dawania biletu. Trochę mi się to nie podobało ,ale nie mogę
się teraz tym martwić idę się bawić!
Weszłyśmy do klubu ,gdzie ledwo się przeciskałyśmy przez
tłumy ludzi i podeszłyśmy do baru. Głośna muzyka rozbrzmiewała w moich uszach i
czekając na kolejkę postanowiłam już zacząć tańczyć ,a Viki tylko zaśmiała się
z mojej niecierpliwości. Wypiłam pierwszego drinka bardzo szybko i poszłyśmy
tańczyć. Tak jak się domyślałam ludzie patrzyli na nas jak na obcych. Pewnie
nie widzieli w tym miejscu zbyt często białych ludzi ,ale to jeszcze więcej mi
dawało energii ,a przez drinka czułam się bardziej śmielsza. Nie piłam zbyt często
,więc pewnie dlatego.
Tańczyłyśmy bez przerwy do każdej z piosenek ,niektóre z
nich znałam. Nagle DJ ogłosił bitwę taneczną. Od razu podbiegłyśmy w miejsce
gdzie zbierali się ludzie. Teraz ich zakłopotanie było jeszcze większe. Stanęłyśmy
przed grupką chłopaków w tym jeden był biały.
Nie dość ,że był biały to był strasznie seksowny. Mimo ,że nie widziałam go
za bardzo przez ciemności ,które tam panowały ,było widać ,że jest piękny. Jego
ciemne (tak mi się wydawało) włosy były ułożone w artystycznym nieładzie i miał
na sobie zwykłą bluzkę ,spodnie z opuszczonym krokiem ,które były jeszcze niżej
niż powinny i buty za kostkę. Nagle zaczął się do mnie zbliżać. Ups ,chyba
zauważył ,że go obczajam.
-Zrób zdjęcie zostanie na dłużej-szepnął mi do ucha tak
,abym usłyszała przez ściszoną muzykę ,ale cały czas głośną.
Dreszcze przeszedł przez moje ciało czując jak jej ciepły
oddech uderzył moje ucho i zarumieniłam się ,i teraz cieszyłam się ,że jest ciemno.
Zanim zdążyłam zauważyć chłopak i jego grupka zaczęli
tańczyć. Tylko spojrzałam na Viki upewniając się ,że jest gotowa i też
zaczęłyśmy swój taniec.
Szło nam bardzo dobrze ,ale w pewnym momencie ja i chłopak
,który wcześniej do mnie podszedł i wywołał na moim ciele dreszcze ,zaczęliśmy
tańczyć solo. Wiedziałam ,że muszę się
postarać ,żeby się nie ośmieszyć ,ale nagle ktoś mnie pociągnął za ramiona do
tyłu.
-Alice! Nie jest dobrze! Rodzice dzwonili. Przyjechali do
nas ,żeby przywieźć nam jakieś jedzenie ,a nas nie ma. Mamy kłopoty! Byli
bardzo zdenerwowani-i najwyraźniej Viki też.
Nie zastanawiałam się długo tylko pobiegłam za nią w stronę
drzwi wyjściowych.
Wsiadłyśmy do samochodu i z trubo napędem ruszyłyśmy do
mieszkania Viki.
-Co im powiemy? –zapytałam oszołomiona.
To nie mogło się dziać naprawdę. Jesteśmy OFICJALNIE zabite.
~~
Cześć wszystkim! :)
Dzisiaj oficjalnie zaczynam pisać nowe opowiadanie na tym blogu :)
Jak Wam się podoba? Tak wiem "Bronx" i "Manhattan" ,przepraszam ,że jest ściągnięte z opowiadania Bronx ,ale nie znam żadnych dzielnic takich jak te :(
Proszę komentujcie ,czy Wam się podoba i co byście zmienili :) KRYTYKA DOBRZE WIDZIANA ,CHCĘ WIEDZIEĆ CO POPRAWIĆ :)
Jeśli chcecie być informowani o następnym rozdziałach to piszcie swoje nicki na Twitterze! :)
Pa miśki!! :)
fajny:)
OdpowiedzUsuńDzięki bardzoo! :)
UsuńŁoo Zarąbiste :**
OdpowiedzUsuńZajebiscie sie zapowiada ;) neeeext *.*
OdpowiedzUsuńdzięki ! :) Myślę ,że jutro zacznę ,albo jeszcze dzisiaj :)
UsuńZajebiste
OdpowiedzUsuńo boże to jest boskie!!!! chce już kolejny rany ciarki mam na skórze :DD
OdpowiedzUsuńhehe :D
Usuń