sobota, 26 października 2013

Dance War.

 -Będę za chwilę-głos mojej przybranej ,starszej siostry rozbrzmiał w moim telefonie.
-Czekam-odpowiedziałam niecierpliwym głosem sięgając po torbę na górnej półce w moim pokoju.
Dzisiaj nocuję u niej i obiecała ,że zabierze mnie na imprezę w klubie blisko niebezpiecznej dzielnicy Bronxu. Obiecała ,że nie jest tak całkiem ostro jak na tych imprezach tam ,ale dużo lepiej niż na Manhattanie. Zawsze zabierała mnie po kryjomu do różnych klubów. Udawałyśmy przed moją mamą ,że będziemy spędzać noc na oglądaniu filmów ,czy coś w tym stylu. Może raz nam się zdarzyło. Głupio się czułam okłamując mamę ,ale kochałam tańczyć. W szkole miałam grupkę dziewczyn z ,którymi tańczyłyśmy po lekcjach. Niektórzy z nich tańczyli Hip-hop’owo inni tańce poważne ,ale zawsze bawiliśmy się świetnie. Często braliśmy udział w różnych konkursach i bardzo często udawało nam się wygrywać. Byliśmy naprawdę dobrzy. Ja tańczyłam różnego typu ,oprócz poważnych. Nie kręciło mnie to. Wolałam robić salta w tył ,niż uważać ,żeby nie nadepnąć koniuszkiem szpilka na partnera.
Spakowałam wszystkie potrzebne kosmetyki i ubrania na jutro ,no i oczywiście na imprezę. Viktoria wspominała ,że raczej nie ubierają się tam w sukienki ,co mi odpowiadało ,bo kiedy tańczę nie lubię cały czas sprawdzać ,czy nie podwinęła mi się sukienka. Wzięłam bardzo krótkie ,dżinsowe spodenki z podwyższonym stanem ,krótką bluzkę i  niskie białe Conversy. Na wszelki wypadek na drogę ubrałam dresy ,żeby mam nie dowiedziała się przypadkiem o naszych planach. Co nam się już zdarzyło. Nie było za ciekawie. Do torby włożyłam skórzaną kurtkę ,a na mój t-shirt założyłam czarną bluzę z napisem VANS. Sprawdziłam czy wszystko mam i zbiegłam po schodach na dół słysząc dzwonek do drzwi.
-Pa mamo ,pa tato! –krzyknęłam otwierając drzwi.
Oczywiście nie raczyli odpowiedzieć ,bo mama pracowała nad wnętrzem jej klientów ,a tata robił coś ‘cholernie’ -jak dla niego-ważnego ,przez co rzadko kiedy miał czas dla mnie i dla mojego rodzeństwa ,czyli Danielle mojej trzynastoletniej ,a zarazem młodszej siostry i dla mnie. Viktoria była jego córką z innego związku.
Otwierając drzwi ujrzałam Viki ,która patrzyła na mnie z wytrzeszczonymi oczami.
-Chcesz ,żeby moja mama znowu się dowiedziała? –zapytałam zamykając wcześniej drzwi ,ale mimo to szeptałam na wypadek jakby ktoś miał nas usłyszeć.
-No tak-westchnęła i dodała- przebierzesz się i umalujesz u mnie w domu.
Skinęłam i weszłam do jej czarnego Mercedesa. Jej mama wyszła bogato za mąż ,przez co Viktoria mieszka już sama i ma wszystko co zapragnie.
-Podekscytowana? Jeszcze nigdy nie byłaś na takiej imprezie! Gwarantuję Ci-w jej głosie można było wyczuć wyraźną ekscytację.
-Tak w ogóle skąd znasz tamto miejsce? –zapytałam ciekawa.
-Chłopak Angeli ostatnio nas tam zabrał. Mieszkał kiedyś na Bronxie i ma tam kolegów ,którzy polecili mu ten klub-zaczęła się tłumaczyć.
Angela to brązowo włosa ,miła dziewczyna. Nie umiem nic innego o niej powiedzieć ,ie znam jej zbyt dobrze.
-No i przede wszystkim ,wiesz jakie tam są ciacha! –krzyknęła podekscytowana jeszcze bardziej ,zatrzymując się na czerwonym świetle.
-Czyli nie rozpaczasz po Ryanie?
Ryan to jej były chłopak ,który ją zdradził z jakąś tlenioną blondyną ,a wydawał się taki miły i grzeczny. Siedziałam nocami i tygodniami u Viki ,żeby ją pocieszać. Ostatni raz miesiąc temu. Nie sądziłam ,że jej przejdzie.
**
Kiedy weszłyśmy do jej mieszkania od razu poszłam w stronę łazienki ,a ona ze mną ,żeby pomóc mi się przygotować i przy okazji musiała sama się umalować i ubrać.
Nałożyłam tylko eyelinerem kreski na oczy i przejechałam je tuszem do rzęs ,a moja usta pokryłam mocno neonową różową szminką ,co spowodowało ,że oczy Viki wyleciały prawie z orbit.
Nałożyłam wcześniej przyszykowane ubrania i czekałam ,aż moja siostra skończy.
-Wow-wyrwało mi się kiedy weszła do pokoju ,w którym siedziałam i stukałam w mojego iPhona sprawdzając Twittera- dzisiaj wszyscy chłopacy będą twoi ,stara!
Była podobnie ubrana do mnie ,ale wyglądała zgrabniej ,bo była wyższa. Dawno nie widziałam jej tak seksownej. O ile w ogóle widziałam.
-Będziemy musiały się podzielić-powiedziała z przekonaniem i wybuchnęła śmiechem chwytając za kluczyki i jej iPhona ze słodkim etui w kształcie pingwinka.
Weszłyśmy szybko do widny ,od razu po tym jak Viki zamknęła drzwi od jej mieszkania.

Całą drogę jechałyśmy podekscytowane ,a moim brzuchu było pełna radośnie latającym motyli. Moje ręce pociły się ze zdenerwowania i podniecenia. Czułam ,że ta noc będzie niezapomniana. Moje nogi i reszta ciała ,aż rwała się do tańca słysząc rytmiczne piosenki w radiu.
-Będziesz się mogła wykazać-zaczęła- są tam takie bitwy na taniec.
-Serio? –zapiszczałam podekscytowana –zmieciemy ich!
Kiedy jeszcze Viktoria nie chodziła na studia ,tańczyłyśmy razem. Byłyśmy najlepsze z całej grupy. Pomimo ,że Viktoria nie ma czasu to w domu często tańczy ,z tego co mi opowiadała. Pamiętam nasz wspaniały układ ,z którym wygrywałyśmy każdy konkurs.  Nikt z naszej grupy nie umiał go powtórzyć ,bo był naprawdę trudny ,ale niesamowity. Byłam ciekawa ,czy Viki zrobi jeszcze salto do tyłu. Ja w sumie też dawno nie robiłam ,ale muszę dać rade i zobaczyć tych wszystkich czarnych patrzących na dwie białe dziewczyny ,które wymiatają ich z parkietu. Kolejne stado motyli wybuchnęło w moim brzuchu ,myśląc o tym jak będzie wspaniale tego wieczoru i nocy.
-Jesteśmy na miejscu-oznajmiła Vika wyrywając mnie z rozmyśleń ,a na jej twarzy pojawił się ogromny uśmiech i po zostawieniu naszych kurtek wyszłyśmy z samochodu.
Z wielkiego budynku było słychać głośną muzykę ,a wszyscy ,którzy stali przed nim gwizdali do nas i coś krzyczeli ,ale nie byłam w stanie zinterpretować co dokładnie ,bo byłam tak podekscytowana. Tak jak mnie ostrzegła Viki ,wszyscy byli czarni. Bynajmniej tak wydawało mi się w świetle księżyca i ulicznych lamp. Dziewczyny były bardzo skąpo ubrane ,a chłopacy jak raperzy ,czy jak coś takiego. Wyglądało tu zupełnie jak w filmach przez co przeszedł mnie lekki dreszcz ,ale nie bałam się. Wręcz pragnęłam tam wejść i zacząć tańczyć.
Przed wejściem nie stał nikt kto wyglądał bym ja ochroniarz i wszyscy wchodzili bez dawania biletu. Trochę mi się to nie podobało ,ale nie mogę się teraz tym martwić idę się bawić!
Weszłyśmy do klubu ,gdzie ledwo się przeciskałyśmy przez tłumy ludzi i podeszłyśmy do baru. Głośna muzyka rozbrzmiewała w moich uszach i czekając na kolejkę postanowiłam już zacząć tańczyć ,a Viki tylko zaśmiała się z mojej niecierpliwości. Wypiłam pierwszego drinka bardzo szybko i poszłyśmy tańczyć. Tak jak się domyślałam ludzie patrzyli na nas jak na obcych. Pewnie nie widzieli w tym miejscu zbyt często białych ludzi ,ale to jeszcze więcej mi dawało energii ,a przez drinka czułam się bardziej śmielsza. Nie piłam zbyt często ,więc pewnie dlatego.
Tańczyłyśmy bez przerwy do każdej z piosenek ,niektóre z nich znałam. Nagle DJ ogłosił bitwę taneczną. Od razu podbiegłyśmy w miejsce gdzie zbierali się ludzie. Teraz ich zakłopotanie było jeszcze większe. Stanęłyśmy przed grupką chłopaków w tym jeden był biały. Nie dość ,że był biały to był strasznie seksowny. Mimo ,że nie widziałam go za bardzo przez ciemności ,które tam panowały ,było widać ,że jest piękny. Jego ciemne (tak mi się wydawało) włosy były ułożone w artystycznym nieładzie i miał na sobie zwykłą bluzkę ,spodnie z opuszczonym krokiem ,które były jeszcze niżej niż powinny i buty za kostkę. Nagle zaczął się do mnie zbliżać. Ups ,chyba zauważył ,że go obczajam.
-Zrób zdjęcie zostanie na dłużej-szepnął mi do ucha tak ,abym usłyszała przez ściszoną muzykę ,ale cały czas głośną.
Dreszcze przeszedł przez moje ciało czując jak jej ciepły oddech uderzył moje ucho i zarumieniłam się ,i teraz cieszyłam się ,że jest ciemno.
Zanim zdążyłam zauważyć chłopak i jego grupka zaczęli tańczyć. Tylko spojrzałam na Viki upewniając się ,że jest gotowa i też zaczęłyśmy swój taniec.
Szło nam bardzo dobrze ,ale w pewnym momencie ja i chłopak ,który wcześniej do mnie podszedł i wywołał na moim ciele dreszcze ,zaczęliśmy tańczyć solo.  Wiedziałam ,że muszę się postarać ,żeby się nie ośmieszyć ,ale nagle ktoś mnie pociągnął za ramiona do tyłu.
-Alice! Nie jest dobrze! Rodzice dzwonili. Przyjechali do nas ,żeby przywieźć nam jakieś jedzenie ,a nas nie ma. Mamy kłopoty! Byli bardzo zdenerwowani-i najwyraźniej Viki też.
Nie zastanawiałam się długo tylko pobiegłam za nią w stronę drzwi wyjściowych.
Wsiadłyśmy do samochodu i z trubo napędem ruszyłyśmy do mieszkania Viki.
-Co im powiemy? –zapytałam oszołomiona.
To nie mogło się dziać naprawdę. Jesteśmy OFICJALNIE zabite.
~~
Cześć wszystkim! :)
Dzisiaj oficjalnie zaczynam pisać nowe opowiadanie na tym blogu :) 
Jak Wam się podoba? Tak wiem "Bronx" i "Manhattan" ,przepraszam ,że jest ściągnięte z opowiadania Bronx ,ale nie znam żadnych dzielnic takich jak te :(
Proszę komentujcie ,czy Wam się podoba i co byście zmienili :) KRYTYKA DOBRZE WIDZIANA ,CHCĘ WIEDZIEĆ CO POPRAWIĆ :)
Jeśli chcecie być informowani o następnym rozdziałach to piszcie swoje nicki na Twitterze! :)
Pa miśki!! :)



8 komentarzy: