-Cholera-szepnęłam do
siebie wysiadając z auta.
-Cześć Wam-zagruchotała radośnie Viki.
Była dobrą aktorką. Jeszcze przed chwilą w samochodzie widziałam kłębek nerwów ,a teraz wydawała się rozluźniona ,nie tak jak rodzice.
-Możecie nam wyjaśnić gdzie byłyście? -moja mama była raczej spokojną osobą i nie przejmowała się jak coś przeskrobałam ,bo wiedziała ,że bycie szesnastolatką nie jest łatwe ,ale teraz była zdenerwowana.
-W kinie-odpowiedziała pewnie Viki i lekki uśmiech zagościł na jej twarzy ,jakby nic się nie stało.
Ja tylko stałam przerażona ,chociaż próbowałam nie być. Wiedziałam ,że rodzice nie pójdą na to ,więc zmieniłam temat.
-A Wy gdzie byliście? -zapytałam zanim mama zdążyła otworzyć usta.
-Na kolacji i w teatrze-odpowiedziała oschle ,a z jej oczu wciąż ciskały pioruny.
-Bądźcie z nami szczere ,Al-mój tata odezwał się po raz pierwszy.
Nie był tak zły jak mama ,co mnie zdziwiło. Zawsze to on był tym od dawania surowych kar ,a mama od pocieszania. Kiedy coś przeskrobałam tata dawał mi szlaban ,a mama przyszła mnie pocieszyć i zawsze go znosiła. Nie wiem czemu ,ale tak zawsze było ,mimo to byłam kochaną córeczką tatusia jak i moje siostry. Dostawałyśmy co tylko chciałyśmy i zawsze nam bezgranicznie ufał.
-Jesteśmy-skłamałam i jakby
tego było mało dodałam -przysięgam.-Cześć Wam-zagruchotała radośnie Viki.
Była dobrą aktorką. Jeszcze przed chwilą w samochodzie widziałam kłębek nerwów ,a teraz wydawała się rozluźniona ,nie tak jak rodzice.
-Możecie nam wyjaśnić gdzie byłyście? -moja mama była raczej spokojną osobą i nie przejmowała się jak coś przeskrobałam ,bo wiedziała ,że bycie szesnastolatką nie jest łatwe ,ale teraz była zdenerwowana.
-W kinie-odpowiedziała pewnie Viki i lekki uśmiech zagościł na jej twarzy ,jakby nic się nie stało.
Ja tylko stałam przerażona ,chociaż próbowałam nie być. Wiedziałam ,że rodzice nie pójdą na to ,więc zmieniłam temat.
-A Wy gdzie byliście? -zapytałam zanim mama zdążyła otworzyć usta.
-Na kolacji i w teatrze-odpowiedziała oschle ,a z jej oczu wciąż ciskały pioruny.
-Bądźcie z nami szczere ,Al-mój tata odezwał się po raz pierwszy.
Nie był tak zły jak mama ,co mnie zdziwiło. Zawsze to on był tym od dawania surowych kar ,a mama od pocieszania. Kiedy coś przeskrobałam tata dawał mi szlaban ,a mama przyszła mnie pocieszyć i zawsze go znosiła. Nie wiem czemu ,ale tak zawsze było ,mimo to byłam kochaną córeczką tatusia jak i moje siostry. Dostawałyśmy co tylko chciałyśmy i zawsze nam bezgranicznie ufał.
-Martwiłam się o Was-pioruny zniknęły i powróciła troskliwa mama. Mimo ,że Vika nie była jej córką ,traktowała ją tak ,a Rose(mama Viki) nie miała nic przeciwko temu. Z mamą dobrze się dogadywały i były jak przyjaciółki ,podobnie było z moim tatą i Jeremym ,czyli mężem Rose. Zawsze oglądali razem mecze i byli dla siebie jak przyjaciele. Często przyjeżdżamy do Viktorii rodziców na święta i różne inne okazje ,a także bez żadnej szczególnej okazji.
-Idźcie już do domu ,będziemy dzwonić-mama westchnęła i machnęła ręką ,idąc w stronę auta. Tata podszedł do nas i pocałował w głowę jak to zawsze robi i też wsiadł do samochodu.
Poszło lepiej niż mogłam
sobie to wyobrazić. Sądziłam ,że odstanę szlaban ,czy coś. Teraz kiedy moje
myśli były wolne od rodziców przypomniał mi się chłopak z klubu. Pewnie
pomyślał sobie ,że jestem tchórzem i idiotką ,eh.
-Ale ten chłopak ,z którym
tańczyłaś praktycznie sam na sam ,w bitwie ,był mega przystojny-zapiszczała
podekscytowana- jak podszedł do Ciebie to w pierwszej chwili myślałam ,że da Ci
buziaka czy coś.
-Hej! Prr ,szalona! Ja go nie znam-byłam wyraźnie zdziwiona tym co przed chwilą powiedziała.
-Nie? Ah ,myślałam-szepnęła zasmucona.
-Nawet nie wiem jak on ma na imię ,ale był seksowny-przyznałam zgodnie z prawdą i przygryzłam wargę.
-Wiesz ,że najprawdopodobniej nigdy go nie zobaczysz już nie? -zapytała Vika wchodząc do windy.
-Tak-oznajmiłam. Starałam się brzmieć normalnie ,ale byłam trochę zła/smutna ,że go nie zobaczę. Chciałabym poznać chociaż jego imię.
-Hej! Prr ,szalona! Ja go nie znam-byłam wyraźnie zdziwiona tym co przed chwilą powiedziała.
-Nie? Ah ,myślałam-szepnęła zasmucona.
-Nawet nie wiem jak on ma na imię ,ale był seksowny-przyznałam zgodnie z prawdą i przygryzłam wargę.
-Wiesz ,że najprawdopodobniej nigdy go nie zobaczysz już nie? -zapytała Vika wchodząc do windy.
-Tak-oznajmiłam. Starałam się brzmieć normalnie ,ale byłam trochę zła/smutna ,że go nie zobaczę. Chciałabym poznać chociaż jego imię.
Kiedy tylko weszłam do salonu
u Viki od razu poszłam do sypialni po moje rzeczy ,które wcześniej tam
zostawiłam i ruszyłam w stronę łazienki.
Kiedy do niej weszłam szybko
zrzuciłam z siebie ubrania i wskoczyłam wręcz pod prysznic ,puszczając gorącą
wodę ,która rozluźniła moje ciało. Nie mogłam przestać myśleć o tym chłopaku.
Tańczył lepiej niż wszyscy chłopacy z mojej grupy razem wzięci. Był taki.. Nie ,Alice! Przestań nawet go nie znasz.
Znów się zadłużysz i potem będzie problem ,bo NIGDY go nie spotkasz. Odezwał
się jakiś głos w mojej głowie. Najprawdopodobniej miał rację i to stu
procentową ,więc odłożyłam ten temat na bok i kontynuowałam mój prysznic. Na
miękką gąbkę nałożyłam trochę żelu do mycia ciała i zaczęłam mocno pocierać
skórę ,żeby zmyć cały bród z niej ,a następnie umyłam szybko włosy i wyszłam
spod prysznica ,otulając się miękkim i ciepłym ręcznikiem. Umyłam zęby miętową
pastą i rozczesałam włosy. Założyłam szybko piżamę oraz ciepłe skarpetki i
wyszłam z łazienki ,idąc w stronę kuchni gdzie Viki przygotowywała kanapki ,a
przechodząc przez salon zauważyłam ,że włączyła Zmierzch: Zaćmienie . Obie byłyśmy maniaczkami tego filmu.
-Chcesz kanapkę czy wolisz
płakać do lodów ,za tym chłopakiem?
-Vika! -ostrzegłam ją moim zabijającym wzrokiem.
-No co? Tylko żartuję-odpowiedziała wyraźnie rozbawiona. Ale z jednej strony miała rację ,bo chciałam go bardzo ,ale to bardzo zobaczyć ,kiedy nie byłam tak głupia by za nim płakać. Mądrość mojej kochanej siostrzyczki nie zna granic.
-A tak w ogóle ,to co u Danielle?
-Śpi dzisiaj u przyjaciółki-ostatnie słowo wyszło z moich ust z jadem.
-Oj ,czyżbyś jej nie lubiła? -zapytała udając rozczarowanie.
-Nie pytaj-odpowiedziałam oschle i bez humoru.
-To siostra tlenionej blondyny Belli ,tej ,która całowała się z twoim byłym? -musiała mi o tym przypomnieć?
-Tak i proszę nie wspominaj o niej już nigdy więcej-teraz każde słowo było przesycone jadem.
-Vika! -ostrzegłam ją moim zabijającym wzrokiem.
-No co? Tylko żartuję-odpowiedziała wyraźnie rozbawiona. Ale z jednej strony miała rację ,bo chciałam go bardzo ,ale to bardzo zobaczyć ,kiedy nie byłam tak głupia by za nim płakać. Mądrość mojej kochanej siostrzyczki nie zna granic.
-A tak w ogóle ,to co u Danielle?
-Śpi dzisiaj u przyjaciółki-ostatnie słowo wyszło z moich ust z jadem.
-Oj ,czyżbyś jej nie lubiła? -zapytała udając rozczarowanie.
-Nie pytaj-odpowiedziałam oschle i bez humoru.
-To siostra tlenionej blondyny Belli ,tej ,która całowała się z twoim byłym? -musiała mi o tym przypomnieć?
-Tak i proszę nie wspominaj o niej już nigdy więcej-teraz każde słowo było przesycone jadem.
Nie trawiłam tej babki. Mimo
,że to nie był zaawansowany związek ,jeśli można to tak nazwać. Lubiłam go i
nic więcej. W sumie to sama chciałam to zakończyć ,ale zabolało mnie jak mnie
zdradził. Powiedział ,że będzie ze mną już zawsze ,a ja byłam zbyt młoda-nie
żebym była teraz dorosła- i głupia-z tym też można mieć wątpliwości ,ale myślę
,że wydoroślałam chociaż trochę ,tak myślę. Zawsze chciałam się zakochać ,tak
na poważnie ,ale najprawdopodobniej nie było mi to pisane. Po moim pierwszym
związku z tym dupkiem ,który na szczęście wyjechał z ameryki ,nie ufałam
chłopaka spoza mojej tanecznej grupy ,ale oni byli jak rodzina ,nie mogłabym z
jednym z nich chodzić.
-To co? Idziemy? -wyrwała
mnie z zamyśleń moja siostra ,a ja tylko przytaknęłam i poszłam w stronę kanapy
i od razu się na nią położyłam.
Tak jak oczekiwałam w połowie
filmu odpłynęłam w śnie ,ale nie byle jakim śnie. Śnił mi się złotowłosy
chłopak ,jak ten z klubu. Śniło mi się ,że tańczyliśmy razem i kiedy miałam
zacząć z nim rozmawiać obudziłam się. Jak zawsze w takich momentach. Słońce
raziło mnie w moje zaspane oczy przez co od razu je zamknęłam i pogrążyłam się
w myślach przypominając sobie ten sen i jak on dokładnie wyglądał ,ale nie
zobaczyłam nic więcej ,niż to w klubie.
**
Koło południa pojechałam do
domu i odrabiałam lekcje. Wolałam to niż słuchać od Danielle co takiego robiła
ze swoją -tak samo pustą jak jej siostra- przyjaciółką. Nie wiem ,czemu Dan ją
tak lubiła. Ale była jeszcze dzieckiem i mogła popełniać takie błędy. Kochałam
ją mimo to ,że jej przyjaciółka ,która była spokrewniona z moim wrogiem , zbyt
często gościła w naszym domu ,a jej siostrzyczka zawsze po nią przyjeżdżała i
zostawała na obiedzie udając grzeczną i cichą dziewczynkę przed moimi
rodzicami. Kiedy siedzę z nią przy jednym stole mam ochotę wydłubać jej oczy
widelcem. Serio.
Przez resztę dnia nie robiłam
nic nadzwyczajnego ,ale dowiedziałam się ,że Brook ,czyli przyjaciółka Danielle
,będzie u nas spała w przyszły weekend ,bo muszą zrobić projekt. Hura. Wyczujcie ten sarkazm. Nie dość
,że będę ją musiała gościć w moim domu to jeszcze Bella chce ze mną porozmawiać
następnym razem. Podobno to coś ważnego. Jeszcze lepiej. Znowu wyczujcie
sarkazm.
**
*dryń*
Machnęłam ręką żeby wyłączyć
mój budzik. O nie ,dzisiaj poniedziałek. Wstałem od razu kiedy moje oczy
przyzwyczaiły się do światła dziennego i poszłam w stronę mojej garderoby.
Wyciągnęłam krótkie ,białe spodenki ,i także krótki ,różowy top oraz białe
Vansy. Musiałam się cieszyć ostatnimi dniami lata. Wyszłam z garderoby i
ruszyłam w stronę łazienki. Umyłam zęby i twarz ,a następnie zrobiłam szybki
makijaż ,a włosy rozczesałam. Włożyłam na siebie wcześniej przygotowane ubrania
,wyszłam z łazienki chwytając torbę z książkami i z ubraniami do tańca
,ponieważ dzisiaj mamy trening.
Wyszłam z pokoju ,kierując się w stronę pięknego zapachu naleśników z kuchni.
Wyszłam z pokoju ,kierując się w stronę pięknego zapachu naleśników z kuchni.
-Cześć-zawołałam do
wszystkich siadając przy stole i zabierając się za naleśnika. O dziwo ,ani
dzisiaj ,ani wczoraj rodzice nie ruszyli tematu z naszym małym wybrykiem w
sobotę.
-Al ,dzisiaj pojedziesz do szkoły z siostrą ,jej przyjaciółką ,z Bellą i jej rodzicami-oznajmiła niewzruszona mama dokończając jeść swojego naleśnika.
-Super ,jestem bardzo szczęśliwa-odpowiedziałam z fałszywym uśmiechem.
-Oj ,już przestań. Dasz radę-zachęciła mnie Dan.
-Chyba wole iść pieszo-odpowiedziałam ,a z moim oczu ciskały pioruny.
-Alice! Nie marudź-upomniał mnie tata ,na co westchnęłam i dokończyłam jeść moje śniadanie ,chociaż straciłam apatyt na myśl ,że mam siedzieć z Bellą w jednym samochodzie. Może jeszcze usiądę koło niej?
-Al ,dzisiaj pojedziesz do szkoły z siostrą ,jej przyjaciółką ,z Bellą i jej rodzicami-oznajmiła niewzruszona mama dokończając jeść swojego naleśnika.
-Super ,jestem bardzo szczęśliwa-odpowiedziałam z fałszywym uśmiechem.
-Oj ,już przestań. Dasz radę-zachęciła mnie Dan.
-Chyba wole iść pieszo-odpowiedziałam ,a z moim oczu ciskały pioruny.
-Alice! Nie marudź-upomniał mnie tata ,na co westchnęłam i dokończyłam jeść moje śniadanie ,chociaż straciłam apatyt na myśl ,że mam siedzieć z Bellą w jednym samochodzie. Może jeszcze usiądę koło niej?
**
Wykrakałam. Wysłałam sms do
Carly ,mojej najlepszej przyjaciółki.
Do Carly: Godzina 7:30
,siedzę koło tlenionej blondyny ,która śmierdzi jakimiś perfumami i ma na imię
Bella. Pomóż mi.
Od Carly: Jak? :o
Do Carly: Nie pytaj.
Od Carly: Przeżyjesz!
Wierzę w Ciebie!
Tak jak sądziłam Bella nawet
się nie odezwała. A podobno chciała ze mną porozmawiać. No cóż pech. Kiedy dojechaliśmy mruknęłam coś
typu ''dowidzenia'' do rodziców lalki Belli i ruszyłam czym prędzej do szkoły
,żeby nikt nie mógł mnie zatrzymać.
-Yo ,Alice! -krzyknęła Carly
z drugiej strony korytarza.
-Cześć-odpowiedziałam z lekkim uśmiechem ,wciąż myślałam o tym chłopaku.
-Ops ,co jest Al? -dlaczego ona zawsze musiała zauważyć ,że coś jest nie tak?
-Chłopak-wyszeptałam otwierając moją przepełnioną szafkę. Wyciągnęłam matematykę i zamknęła drzwiczki ujrzawszy Carly z wielkimi oczami.
-Jak ma na imię? Jak wygląda? Opowiadaj ,no! -krzyknęła na cały korytarz zniecierpliwiona i przy okazji zarobiłyśmy od wszystkich spojrzenia.
-Nie wiem jak się nazywa. Widziałam go w sobotę na imprezie jak byłam z Viki ,ale rodzice się skapnęli ,że nie ma nas u niej w domu i zanim skończyliśmy bitwę na taniec..-nie dokończyłam ,bo Carly mi przerwała.
-Bitwa na taniec? Gdzie ty byłaś? Takie rzeczy nie dzieję się w pobliskich klubach Al! -zbyt często się o mnie martwiła. Obojętnie co zrobiłam było to wykraczające poza normalność.
-Na.. Bronxie- tę drugą część powiedziałam tak cicho ,że mogła mnie nie usłyszeć.
-Na Bronxie?! -krzyknęła jeszcze głośniej niż wcześniej ,a ja wyglądałam pewnie jak burak.
-Nie martw się. Żyję przecież-wiedziałam ,że to tak się skończy. Mogłam jej nie mówić. Tak. Tak by było lepiej ,ale jestem za głupia ,żeby na to wpaść zanim cokolwiek powiem.
-O mój boże. Ten chłopak też jest z Bronxu? Nie mów ,że jest czarny-teraz nie martwiła się ,tylko była przerażona.
-Nie rozmawiałam z nim ,więc nie wiem skąd jest. Nie jest czarny i zbyt dużo dramatyzujesz ,kochana-powiedziałam wchodząc do klasy od matematyki.
-Martwię się o Ciebie-westchnęła przygryzając wargę.
-Cześć-odpowiedziałam z lekkim uśmiechem ,wciąż myślałam o tym chłopaku.
-Ops ,co jest Al? -dlaczego ona zawsze musiała zauważyć ,że coś jest nie tak?
-Chłopak-wyszeptałam otwierając moją przepełnioną szafkę. Wyciągnęłam matematykę i zamknęła drzwiczki ujrzawszy Carly z wielkimi oczami.
-Jak ma na imię? Jak wygląda? Opowiadaj ,no! -krzyknęła na cały korytarz zniecierpliwiona i przy okazji zarobiłyśmy od wszystkich spojrzenia.
-Nie wiem jak się nazywa. Widziałam go w sobotę na imprezie jak byłam z Viki ,ale rodzice się skapnęli ,że nie ma nas u niej w domu i zanim skończyliśmy bitwę na taniec..-nie dokończyłam ,bo Carly mi przerwała.
-Bitwa na taniec? Gdzie ty byłaś? Takie rzeczy nie dzieję się w pobliskich klubach Al! -zbyt często się o mnie martwiła. Obojętnie co zrobiłam było to wykraczające poza normalność.
-Na.. Bronxie- tę drugą część powiedziałam tak cicho ,że mogła mnie nie usłyszeć.
-Na Bronxie?! -krzyknęła jeszcze głośniej niż wcześniej ,a ja wyglądałam pewnie jak burak.
-Nie martw się. Żyję przecież-wiedziałam ,że to tak się skończy. Mogłam jej nie mówić. Tak. Tak by było lepiej ,ale jestem za głupia ,żeby na to wpaść zanim cokolwiek powiem.
-O mój boże. Ten chłopak też jest z Bronxu? Nie mów ,że jest czarny-teraz nie martwiła się ,tylko była przerażona.
-Nie rozmawiałam z nim ,więc nie wiem skąd jest. Nie jest czarny i zbyt dużo dramatyzujesz ,kochana-powiedziałam wchodząc do klasy od matematyki.
-Martwię się o Ciebie-westchnęła przygryzając wargę.
**
Pozostałe lekcje minęły
bardzo szybko i w końcu mogłam iść na trening. Mieliśmy dalej ćwiczyć nasz nowy
taniec na konkurs. Poszłam do szatni i szybko się przebrałam. Dziewczyny mówiły
coś ,że grupka chłopaków gra w koszykówkę obok naszego miejsca do ćwiczeń.
Jeden chłopak podobno jest gorący ,ale one podrywały każdego kolesia ,więc nie
przejmowałam sie tym. Ubrałam szare dresy ,krótki top i specjalne buty do tańca
,spięłam włosy w niechlujnego koka i wyszłyśmy na świeże powietrze w stronę
naszego miejsca do tańca. Kiedy doszłyśmy na miejsce przestałam się skupiać na
rozmowie jaką prowadziłam z Kelsey i spojrzałam w stronę grających chłopaków i
zamarłam. Tam był ten ,którego spotkałam w klubie. Teraz widziałam dokładniej
jak wygląda. Jego umięśnione ciało poruszało się zwinnie po boisku kozłując
piłkę.
-Niezły co? -zachichotała
Kelsey.-Ta-odpowiedziałam bez entuzjazmu i stwierdziłam ,że muszę przestać się na niego gapić ,bo wyglądam pewnie jak idiotka i dołączyłam do grupy. Jeden z chłopaków włączył muzykę ,a wszyscy zaczęli wykonywać wszystkie kroki bezbłędnie. Widziałam ,że zwróciliśmy uwagę chłopaków z boiska ,a w tym złotowłosego marzenia każdej dziewczyny. Zatańczyliśmy jeszcze parę razy ,ale kiedy powtarzaliśmy po raz kolejny ,piłka do koszykówki przeleciała przed moimi oczami ,a ja ją zręcznie złapałam odwracając się w stronę boiska ze zdenerwowanym wyrazem twarzy ,bo właśnie miał być moja ulubiona część tańca.
-Możecie nam nie-i urwałam ,bo zobaczyłam ,że w moją stronę idzie złotowłosy chłopak.
-O ,kogo my tu mamy-powiedział chłopak z łobuzerskim uśmieszkiem -tchórza?
Wypchnął dolną wargę i próbował zrobić smutną minkę ,ale zaraz złośliwie się roześmiał.
-Sama nie odeszłam stamtąd-odpowiedziałam tak niegrzecznie jak tylko mogłam. Już mnie denerwował.
-Może-prychnął znudzony -Daj piłkę i spadam ,shawty.
-Nie powiedziałam ,że Ci ją oddam-odpyskowałam. Najwidoczniej nie był zadowolony z mojej odpowiedzi i podszedł bliżej ,podszedł tak blisko ,że prawie stykaliśmy się.
-Nie musisz ,sam ją wezmę-szepnął mi do ucha ,co po raz kolejny spowodowało dreszcz na moim ciele. Zanim się obejrzałam wyrwał mi piłkę z rąk.
-Jesteś dupkiem ,wiesz? -działa mi na nerwy.
Zaśmiał się kozłując piłkę i
idąc w stronę boiska. Nienawidzę go ,to oficjalnie.
~~Cześć! :)
Kolejny rozdział :D
Wiem trochę nudne ,ale rozkręci się.
Przy pierwszym rozdziale miałam bardzo dużo wyświetleń i jak dla mnie komentarzy ,za co bardzo ,ale to
bardzo dziękuję ,kocham Was <3
Proszę komentujcie ,nawet jednym słowem ,ale chcę wiedzieć ,że komuś to przypadło
do gustu :)
Przypominam także o Twitterze ,jak na razie informuję tylko jedną osobę :)
Pa miśki :* !
ps Recovery jest świetne <33
Awww!!boskii czekam na kolejny :-D
OdpowiedzUsuńdzięki :)
Usuńach boski rozdział,chce już nastepny <33
OdpowiedzUsuńdzięki :)
Usuńciekawe :) zapraszam do mnie ;) http://ijustcan-t-livetithoutyou.blogspot.com/
OdpowiedzUsuńdzięki :)
Usuńbardzo mi sie podoba (: jesli masz TT prosze o info o NN na @AsiekLovesJB xx
OdpowiedzUsuńbardzo się cieszę! :) Pewnie będę Cię informować :) !
Usuńkiedy pojawi się następny rozdział? :)
OdpowiedzUsuńcałkiem niedługo !! :)
UsuńJeeej cudne! ^^
OdpowiedzUsuń^^
Usuń33 year old Software Engineer III Eleen Blasi, hailing from Woodstock enjoys watching movies like Eve of Destruction and Gaming. Took a trip to St Mary's Cathedral and St Michael's Church at Hildesheim and drives a Mercedes-Benz 680S Torpedo Roadster. Aby przeczytac, kliknij
OdpowiedzUsuńradca prawny prawo pracy rzeszow
OdpowiedzUsuń